piątek, 22 maja 2015

Jedyny słuszny weganizm. Moda na high carb, fat shaming i inne dywagacje.

Jedyny słuszny weganizm. Idealny dla schudnięcia. Idealny dla zdrowia. Uniwersalny, dla wszystkich.
Czy coś takiego w ogóle istnieje? Moim zdaniem nie.







Ostatnimi czasy zaczęłam zgłębiać wegańskie zakamarki serwisu YouTube. Dotarło do mnie, jak modna stała się dieta Raw Till 4, jak wiele dziewczyn kręci materiały o pochłanianiu ogromnych ilości owoców i o tym, jak świetnie się czują. Wysoko węglowodanowy weganizm zdecydowanie ma obecnie swoje 5 minut sławy, nawet jeżeli nie zajmuje pierwszego miejsca wśród najchętniej stosowanych diet odchudzających/poprawiających stan zdrowia w ogóle.

środa, 13 maja 2015

Tofu pasta a'la wędzona makrela

Testowania tofu ciąg dalszy. Dzisiaj biorę na tapetę BIO tofu wędzone od Polsoi.

Pewnie już się kiedyś z tym uzewnętrzniałam- uwielbiam zwykłe wędzone tofu tej firmy. Ma mocny smak wędzonki i idealną konsystencję. Potrafię wyjeść całą kostkę prosto z opakowania bez niczego.
Tutaj sprawa ma się nieco inaczej.
BIO tofu wędzone jest dużo bardziej... naturalne i neutralne. Skład pozbawiony jest soli czy dymu wędzarniczego. Dostajemy tofu o aksamitnej konsystencji, ale prawie bez smaku. Czuć jedynie delikatny aromat i posmak wędzonki, będący zapewne wynikiem naturalnego procesu wędzenia. 
Jest to jednocześnie wada i zaleta. Znowu miałam nadzieję na bardziej "gotowy" do spożycia produkt, tymczasem jesteśmy w posiadaniu bazy pod dalsze kulinarne przedsięwzięcia.
Wędzony smak, tak jak w przypadku poprzedniego tofu, można wzmocnić obróbką termiczną, ale na zimno też daje radę- np. w poniższej paście czy w sałatce po zamarynowaniu.
Duży plus za konsystencję. Delikatniejszy smak tego tofu sprawdza się w takich daniach, jak np. tofucznica, gdzie nie chcemy, aby wędzonka szczególnie dominowała.
Koniec końców mogę polecić.


Przejdźmy do pasty.
Makrela z wędzonego tofu nie jest moim autorskim pomysłem- podobny przepis już dawno widziałam na niezawodnej Puszce i obiecałam sobie, że kiedyś go zrealizuję. Zmieniłam nieco dodatki i sama ustaliłam proporcje.
Pasta wyszła tak pyszna i tak rybna, że nie mogłam wyjść z zaskoczenia.
Można by było nawet kogoś nią oszukać!

Jeżeli brakuje Wam smaku ryb, to ta pasta jest dla Was. Jeżeli nie, to i tak ją zróbcie, bo jest cudowna! U mnie na pewno zagości jeszcze nie raz. Już myślę nad tym, żeby nakarmić nią rodziców przy najbliższej okazji...




wtorek, 12 maja 2015

Włoska pomidorowa z batatami i "serkiem" z tofu

Zupa jest idealnym daniem zabieganej studentki. Wystarczy mieć wystarczającą różnorodność warzyw w lodówce, jakąś wkładkę węglowodanową lub białkową typu kasza, ryż, ziemniaki, strąk czy tofu, ewentualnie inne dodatki. Pokroić, wrzucić do garnka, zalać wodą, ugotować, dosmaczyć. Już. Proste, szybkie i sycące. Czego chcieć więcej?

W okresie skrajnego obciążenia robotą jestem nudna do bólu i cały czas męczę te zupy. Staram się jednak codziennie robić inne, żeby się nimi nie znudzić.
Odkąd nastało batatowe szaleństwo za sprawą znanego dyskontu, taką konfigurację powtarzałam co najmniej kilka razy, tak bardzo mi to smakowało.
Jak się okazuje, bataty dobrze sprawdzają się nie tylko pieczone, ale też gotowane w zupie. I to w nie byle jakiej, bo pomidorowej z dodatkiem ziół i czosnku. Mieszanka smaku słodkiego, kwaśnego i ostrego- musicie tego spróbować!

Jako zwieńczenie efektu wykorzystałam BIO tofu z pomidorami i bazylią marki Polsoja. Dostałam ów produkt w paczce od firmy, za co serdecznie dziękuję.
Przy okazji różnych przepisów będę dla was recenzować poszczególne rodzaje.

Tofu z pomidorami i bazylią niestety lekko mnie rozczarowało. Spodziewałam się czegoś bardziej w rodzaju tofu smakowego- takiego już gotowego do położenia na kanapkę czy do sałatki, którego nie trzeba nijak doprawiać. Okazało się ono jednak być po prostu tofu naturalnym z niewielkim dodatkiem ziół i pomidorów.
Może być to oczywiście zaleta, bo tofu nadal pozostaje neutralne i możemy zdecydować, co z nim dalej zrobimy. Samo w sobie tofu jest prawie bez smaku, dodatki są ledwo wyczuwalne. Ma też, dla mnie nieprzyjemną, chrzęszczącą konsystencję, jest bardzo zwarte.
W moim odczuciu najlepiej smakuje na ciepło, wtedy konsystencja staje się przyjemniejsza dla podniebienia i dodatki są mocniej wyczuwalne. Na zimno- tylko po porządnym doprawieniu. W tym przypadku potraktowałam je sokiem z cytryny, solą, pieprzem i płatkami drożdżowymi.




sobota, 9 maja 2015

Momencik

W ostatnim czasie dostałam maila z zaproszeniem na degustację dań z niedawno otwartego lokalu- Momencik przy ul. Poznańskiej 16 (przy skrzyżowaniu z Hożą).





Tak tak, kolejne miejsce na wegańskiej mapie Warszawy. W dodatku w "zagłębiu wegańskiego fast foodu"- w okolicy są dwie burgerownie, jedno miejsce z hot-dogami, bar z hummusem i falafelami, pizzeria, Wietnamczyk... a do tego wszystkiego dołączył lokal specjalizujący się w meksykańskich burritos. Czy może być bardziej wymarzona okolica dla głodnego roślinożercy?


W menu Momenciku znajdziemy 6 rodzajów burritos (12-16 zł), codziennie inną zupę (10 zł), sałatkę (10 zł), nachos (8 zł), ciasta (8-10 zł) oraz duży wybór napojów na zimno i na gorąco. Brzmiało to dla mnie zachęcająco, dlatego też wybrałam się tam z koleżanką do pomocy, jak tylko znalazłam chwilę wolnego czasu.



poniedziałek, 4 maja 2015

Urodziny, knajpiany zawrót głowy i Tydzień Wegetarianizmu

Długo mnie to nie było, biję się w pierś. Miałam ostatnio szalony czas... i w zasadzie on nadal trwa, bo już za miesiąc rozpoczyna się sesja składająca się na ok. 5 egzaminów (większość dość obszernych), 2 prace pisemne do złożenia oraz obowiązkowy objazd naukowy. Będzie rzeź.
Mimo wszystko staram się szukać balansu. Idzie mi to lepiej lub gorzej, w zależności od nastawienia psychicznego.


18 kwietnia skończyłam 21 lat. Patrzę na tę liczbę i nie mogę się nadziwić, kiedy to zleciało. Ale wiecie co? Wiek to tylko liczba. W pewnych kwestiach czuję się dość dojrzale, ale mam nadzieję zachować na całe życie odpowiednią dozę gówniarstwa.
18 kwietnia wypadł w tym roku w sobotę, skorzystałam więc z tego i pojechałam na weekend do domu.




Jedz warzywa!

Jedz owoce!

Ananas (1) Arbuz (2) Awokado (9) Banany (27) Borówki (1) Brzoskwinie (2) Czereśnie (1) Gruszki (6) Jabłka (17) Jagody (4) Kiwi (1) Maliny (2) Mango (2) Nektarynki (1) Pomarańcza (7) Suszone owoce (39) Truskawki (12) Wiśnie (3) Śliwki (4)

Skąd bierzesz białko?

Białko (3) Bób (6) Ciecierzyca (7) Fasola (13) Fasolka szparagowa (3) Groch (3) Groszek (5) Soczewica (10) Soja (8) Tempeh (2) Tofu (50)

Zdrowiej...

Bez glutenu (122) Bez oleju (103) Niesłodzone (42) Raw (16)

Kuchenne podróże